Do przejścia lub przejechania Szlaku Orlich Gniazd zbierałem się już od dawna, kto śledzi mojego bloga wie ze już w zeszłym roku był to jeden z moich celów. Udało się to teraz na przełomie czerwca i lipca, a zajęło mi to 6 dni. Musze przyznać że 6 dni to zdecydowanie za mało żeby skorzystać ze wszystkich atrakcji, które oferuje nam ten szlak, czasy wystarczyło ledwie na przejście i zajrzenie do najważniejszych, ale takie jest niestety życie i trzeba było wracać do pracy. W każdym razie zapraszam was do zwiedzenia ze mną Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej zwanej potocznie …
Kategoria: Podróże
„Rosja vs Stany” etap 11, czyli paka Tadżykistan, priviet Kirgistan i Daswidania Mr Lenin…
Przyszedł czas aby pożegnać się z Tadżykistanem, nie ukrywam że kraj był dla mnie wyjątkowo trudny do podróżowania. Głównie z tego względu że o każde jedno somonii musiałem toczyć ciężkie boje. Tadżykistan jak żaden inny kraj Związku Radzieckiego przyjął zasadę że turysta to dojna krowa którą trzeba wyeksploatować do samego końca. Przykre jest to bardzo, ale tak to wygląda i każdą cenę trzeba kilkukrotnie negocjować, a na koniec się okazuje że i tak próbują doliczyć dodatkowe opłaty. Przykładem tutaj jest multitaksówka do Chodżent, gdzie mimo iż doskonale wiedziałem że powinna kosztować 70 somoni od osoby, …
„Rosja vs Stany” etap 10, czyli Chorog, ku przestrodze i Duszanbe, ku przestrodze
Chorog, miasto przy granicy Tadżycko-Afgańskiej, znajdujące się w malowniczej, zielonej dolinie. W jest sumie całkiem ładne, ale nie było mi dane tego stwierdzić kiedy do niego wjechałem. Było już późno, a zmrok zapadł kilka godzin wcześniej. Nie lubię do nowego miasta wjeżdżać w nocy, bo ciężko jest się w nim zorientować, a wszystko wygląda mniej przyjaźnie niż jest w rzeczywistości. Do miasta przyjechałem autostopem, po rozstaniu z Chińczykiem który mnie nie lubił udało mi się szybko złapać kolejnego stopa, a zabrali mnie Tadżyccy raperzy jak ich roboczo nazwałem. Skąd taka nazwa? No cóż, może dlatego …
Jak szybko i bezboleśnie popełnić samobójstwo w podróży? – Poradnik bez ogródek…
Sposobów na tego rodzaju finisz jest pewnie cała masa. Nie jestem ekspertem, nigdy nie próbowałem i póki co nie mam zamiaru próbować. Za to mogę spróbować przekonać właśnie Ciebie czemu warto spróbować, bo skoro uważasz że nie masz nic do stracenia i że jesteś gotowy pierdolnąć wszystko, to czas pierdolnąć!!! Dosłownie mam na myśli to co piszę, każdego z nas dopadają gorsze momenty, gorsze chwile, chandra, bez sens czy nawet chęć skończenia ze swoim życiem. Jedno jest pewne coś z tym trzeba zrobić, czyli skończyć z dotychczasowym życiem i może ruszyć w drogę, bo co masz do stracenia, możesz …
„Rosja vs Stany” etap 9, czyli Pamir! Murgab, Chorog i Chińczyk który mnie nie lubił
Udało się dotarłem do Pamiru, byłem na legendarnej Pamir Highway. I w dodatku po przygodzie z pogranicznikami jechałem w aucie do Murgab czyli stolicy regionu, z ośmioma odstawionymi jak stróż w Boże ciało Kirgizami. Droga była długa, dziurawa i bardzo męcząca. Auto było przystosowane dla ośmiu pasażerów a nas siedziało w nim dziewięciu, ale broń Boże nie narzekam, bo to o mnie było za dużo w tym aucie. Trzysta kilometrów w siedem godzin to nie rekord prędkości, ale droga była w fatalnym stanie, dobrze że w ogóle udało się dojechać. Na szczęście widoki rekompensowały niewygody. W pierwotnym planie chciałem …
„Rosja vs Stany” etap 8, czyli autostopem do Tadżykistanu…
Po powrocie do Biszkeku, okazało się że szczęście mnie nie opuszcza, Ojciec Remigiusz zaproponował żebym na noc zatrzymał się u niego, co było mi bardzo na rękę, bo rano chciałem odebrać paszport z ambasady i od razu ruszać do Osz, drugiego co do wielkości miasta Kirgistanu, skąd potem w Pamir. Wieczór miałem wolny, więc poszedłem na spacer, okazało się że Biszkek w czasie kiedy byłem nad Issyk Kul zmienił się nie do poznania, był jeszcze bardziej zielony, uruchomiono wszystkie fontanny w mieście, a jest ich naprawdę dużo, no i wszędzie widoczne przygotowania do dnia Pobiedy, …
„Rosja vs Stany” etap 7, czyli majówka nad Issyk Kul
Majówka to czas odpoczynku, relaksu, długi weekend i te sprawy, wszyscy doskonale to znamy. Ja mam długi weekend od 3 tygodni, ale to nie znaczy że się obijam, wręcz przeciwnie terminarz do tej pory miałem bardzo napięty, a życie bardzo aktywne, dopiero teraz zaczyna się podróż jakiej chciałem, czyli spontaniczne decyzje i brak pośpiechu, zostały mi trzy tygodnie na dwa kraje więc nie muszę się martwić. 28 maja we wtorek ruszyłem nad Issyk Kul, złapać trochę oddechu i słońca, bo po Syberii i Kazachskich stepach marzyłem o wiośnie. Marszutka z dworca w Biszkeku ruszyła …
„Rosja vs Stany” etap 6, czyli Biszkek, niedziela i plan na majówkę
Kirgistan. Ot i jestem. Za plecami granica z Kazachstanem, a przede mną kolejny kraj, 10 kraj byłego ZSRR który odwiedzam i kolejny kraj Azji Centralnej. Na pierwszy ogień mam w planie odwiedzić stolicę, czyli Biszkek, z granicy to około 20 km, a koszt marszutką to 20 som (ok. 1,20zł), początek całkiem, całkiem. Jazda Marszutką trwa około pół godziny, po czym docieramy do centrum miasta, reakcja moja była taka że poszedłem do kierowcy marszutki z pytaniem czy to już na pewno centrum, bo trochę nie dowierzałem w to wielkie nic które zobaczyłem. Pierwszych kilka chwil nie mogłem się odnaleźć, ale …
„Rosja vs Stany” etap 5, czyli Pietropawłowsk, moderna Astana i w Kirgistana…
Przejazd do Pietropawłowska i przekroczenie granicy odbyło się całkowicie bez jakichkolwiek przygód, ani spotkań. W związku z tym Pani w kasie postanowiła to zmienić i dać mi szanse do napisania czegoś na blogu, ale od początku, a historia zaczyna się jeszcze Omsku kiedy kupowałem bilet do Pietropawłowska chciałem kupić od razu do Astany, ale Pani powiedziała że może mi sprzedać tylko będzie bardzo drogi i lepiej żebym kupił na miejscu. No to ciesząc się z dobrej rady nie kupiłem owego biletu. Na miejscu, gdy przyjechałem pociąg do Astany stał już na torze, piękny, nowoczesny, takim jeszcze nie jechałem i …
„Rosja vs Stany” etap 4, czyli w Omsk i daswidania Rasija… – na zdjęciach
Tym razem mogę wam zaprezentować galerię zdjęć z Omska, miasto całkiem przyjemne, ale tak naprawdę mało ciekawe. Od następnego posta będę już publikował normalnie, czyli opis części wyprawy i zdjęcia w jednym poście. Jako że już jestem w Polsce mogę nadrabiać zaległości i tworzyć normalne posty, co będzie wygodniejsze dla was i dla mnie. :))) „Rosja vs Stany” etap 4, czyli w Omsk i daswidania Rasija… – link do posta w którym znajdziemy relację z wizyty w Omsku… Zapraszam… Radio Sybir Chyba jedyny zabytkowy budynek w Omsku, czyli Cerkiew. Pomnik ku …
