Ostatni etap Głównego Szlaku Sudeckiego był dla nas bardzo wymagający. W teorii miał być jednym z najprostszych. Najpierw długo po płaskim, a potem tylko Góry Opawskie z jej najwyższym szczytem po stronie Polski (Biskupia Kopa 891 m n.p.m.) i jesteśmy w Prudniku przy kropce kończącej ponad 440 km wędrówki. Tak podpowiadała nam teoria, a w praktyce najdalej wysunięte pasmo Sudetów w Polsce pokazało nam pazur, a i Przedgórze Paczkowskie dało się we znaki.
Główny Szlak Sudecki w weekend cz.8, Przedgórze Paczkowskie i Góry Opawskie
