Nowogodni spontan cz. 4, czyli przedmurze chrześcijaństwa – Kamieniec Podolski

Kamieniec Podolski, miasto historycznie Polskie, jedna z najważniejszych twierdz kresów wschodnich. I chyba najciekawsze miasto które odwiedziłem podczas mojego nowogodniego spontanu po Ukrainie zachodniej. Warto je zobaczyć, warto je poznać, warto o nim chociaż poczytać. Czytajcie więc.

Do miasta chyba najlepiej dostać się od strony Czerniowców. Skąd przejazd marszutką zajmie nam około półtorej godziny, a koszt to jakieś 40 hrywien. Kamieniec Podolski znajduje się w obwodzie Chmielnickim, ale tak naprawdę tuż przy granicy z obwodem Czerniowieckim. Ich naturalną granicą jest rzeka Dniestr. Po przekroczeniu granicy krajobraz bardzo się zmienia i można odnieść wrażenie że zbliżamy się do wyjątkowego miejsca, cóż mogę powiedzieć w moim przekonaniu tak na pewno jest. Miasto otaczają piękne krajobrazy, lasy i wzniesienia poprzecinane głębokimi wąwozami.

Na pierwszy rzut oka Kamieniec Podolski nie różni się niczym od innych Ukraińskich miast. W śródmieściu znajduje się sporo kawiarenek i miejsc gdzie można odpocząć, lecz fakt że do Lwowa mu bardzo daleko. Jednakże wystarczy opuścić śródmieście w nowym mieście i udać się do historycznego centrum, czyli starego miasta aby nasze zdanie się zmieniło. Idąc ulicą „Kniaziv Koriatovychiv” miniemy najpierw po obu stronach park, w którym znajdują się pomniki min. bohaterów wojen w których uczestniczyła Ukraina.

 

Nim dojdziemy do starego miasta miniemy jeszcze sobór Aleksandra Newskiego z 1987 roku.

 

 

 

Stąd musimy już tylko zejść sporą ilością schodów i podejść kawałek prostą aby wyjść na most łączący stare miasto z nowym. Dopiero z tego miejsca człowiek zdaje sobie sprawę dlaczego Kamieniec Podolski był tak długo twierdzą nie do zdobycia. Stare miasto otoczone jest głębokim kanionem w którym płynie rzeka Smotrycz. Zaciska ona praktycznie pętlę w około miasta, a jedynym przejściem jest ów most lub potężny zamek Kamieniecki (o którym więcej będzie w następnym  poście).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po przekroczeniu mostu przenosimy się do starego Kamieńca Podolskiego, gdzie zabytek goni zabytek. Idąc w głąb na pewno dojdziemy do rynku i Polskiego ratusza z XIV w. W bardzo bliskiej odległości rzuci nam się w oczy tył Katedry Świętych Piotra i Pawła do której warto przejść wąską uliczką. Przed głównym wejściem stoi postument przerobiony z dawnego minaretu, a w ogrodzie przykatedralnym pomnik Jana Pawła II, czy pamiątka śmierci Jerzego Wołodyjowskiego.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przechadzając się po starym Kamieńcu Podolskim co chwilę będziemy natrafiać na piękne kamienice, uliczki, kościoły czy cerkwie. Na pewno warto wspomnieć o kościele św. Mikołaja z 1616 roku z klasztorem Dominikanów gdzie odbywają się Polskie msze czy kościele trynitarzy pw. Świętej Trójcy.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak wspomniałem o samym zamku nie będę pisał w tym poście ale nie mógł bym nie wspomnieć o basztach obronnych i o bramach miejskich, dzięki którym miasto i bez zamku było fortecą nie do zdobycia. Kamieniec Podolski dzięki swojej potędze nazwany został przedmurzem chrześcijaństwa, bo przez lata bronił Europy przed najazdami Tureckimi. Najpotężniejszą chyba basztą jest Baszta Batorego, od której idąc w dół dojdziemy do Ruskiej Bramy. To są punkty których nie można przegapić.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wdrapując się schodami do góry wyjdziemy znowu na wprost katedry, skąd można udać się w kierunku mostu Tureckiego i albo udać się na Zamek lub zejść do podnóży skały na której znajduje się zamek i odwiedzić piękną drewnianą cerkiew.

 

 

 

 

 

 

 

 

Warto też zwrócić uwagę na dużą ilość street artu w Kamieńcu Podolskim. Nie jestem wielkim znawcą, ani łowcą tego typu perełek, ale w Kamieńcu ciężko go nie zauważyć, a często nawiązuje on do bujnej historii miasta.

 

 

 

 


Zapraszam również do innych postów z tego wyjazdu:
Nowogodni spontan cz. 1, czyli modne uzdrowisko – Truskawiec
Nowogodni spontan cz. 2, czyli drewniane UNESCO – Drohobycz
Nowogodni spontan cz. 3, czyli najpiękniejszy uniwersytet – Czerniowce
Nowogodni spontan cz. 5, czyli dwie wieże, dwie armie, dwa światy – Kamieniec Podolski i Chocim


Podoba wam się Kamieniec Podolski? Macie coś do dodania lub uważacie że ja się gdzieś zagalopowałem? Jakieś pytania? Doceń moją pracę, skomentuj i/lub udostępnij ten wpis dalej, niech wszyscy zobaczą to magiczne miejsce.

Comments

  1. Kinga says:

    Na ITB w Berlinie w tym roku Ukraina wyjątkowo promowała właśnie Kamieniec Podolski 😛 tak w ramach ciekawostki 😉

  2. Super ! Wybieramy się tam w lato☺ wpis naprawdę przydatny☺pozdrawiam

  3. ewa says:

    co ma wyniknąć z tego pokazywania?

  4. kami says:

    o tego przedostatniego murala nie widziałam, a też fajny. tam w ogóle jakiś streetartowy festiwal mieli, stąd tego tyle. ale w fajną stronę z tymi muralami poszli 🙂 w centrum jest ich jeszcze więcej!

  5. Podoba mi się, musisz mnie tam kiedyś zabrać 😀

  6. Street art bardzo mi się podoba. Zainteresował mnie też zamek, więc czekam na kolejny post 🙂

  7. Nadia says:

    Miasto jak miasto… Aż tu nagle dochodzę do zdjęć street artu. I od razu jakoś mi się bardziej podoba. A wielką fanką street artu nie jestem! 😉

  8. Mają się czym chwalić więc niech to robią, warto… 🙂

  9. Jest na co popatrzeć w Kamieńcu i na Ukrainie… 🙂

  10. Warto i po stokroć warto, zresztą cenna lekcja historii… 🙂

  11. To ty jesteś specjalistką od street artu… 🙂

  12. No to się zbieraj i atakujemy… 🙂

  13. Myślę że jak tylko wrócę z Belgradu to się wezmę za kolejny wpis… warto poczekać, obiecuję… 🙂

  14. Ja też nie więc próżno szukać go U mnie na blogu aż tu jednak… co do miasta to opisałem część bez zamku a on jednak zmienia wiele…

  15. Czekam spakowana na Twój powrót 😛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *