Takiej okazji nie można było przepuścić, bo do kraju Łukaszenki nie łatwo dostać wizę, a tu nadarzyła się super okazja dla „kibiców hokeja” (czyt. osób posiadających bilet na mecz). Bilet był jednoznaczny z wizą turystyczną i kosztował zaledwie 30 zł.
Moja podróż jak zwykle zaczęła się od Polskiego Busa do Warszawy, gdzie na Młocinach spotkałem się z kolegą i skąd zgarnął nas wanik naszej ekipy. Ruszyliśmy na wschód, przez Terespol, Brześć do Mińska, ekipa 7 osób autem + 2 osoby pociągiem.
Przekroczenie granicy nie było uciążliwe, dla kibiców był specjalny pas i osobna bramka, nam mimo wszystko zeszło prawie dwie godziny. Potem już tylko drogą do Mińska. Muszę przyznać że krajobraz był bardzo monotematyczny, ponad 350 km płaskiego jak stół terenu. Po drodze wydarzył się jeden incydent z Policją, która zatrzymała nas za przekroczenie prędkości o 8 km/h. Reszta drogi upłynęła bardzo sielankowo.
Kiedy dotarliśmy do stolicy Białorusi długo nie mogliśmy znaleźć naszego hostelu, mieliśmy adres (prospekt Dzierżyńskiego 131) ale nie wiele nam to pomagało bo nikt nie wiedział gdzie to może być. Po kilku godzin krążenia i poszukiwań udało nam się znaleźć. Hostel znajdował się w wieżowcu na 11 piętrze i był kompletnie nie oznaczony. Trzeba przyznać że było bardzo schludnie i przyjemnie, chociaż drogo, kosztował 20$ od osoby, co nie dziwi tak bardzo patrząc na to że mistrzostwa świata w hokeju trwały w najlepsze. Mimo że nasz nocleg znajdował się na obrzeżach miasta, dojazd mieliśmy bardzo dobry do centrum, hall hokejowych, a piechotką mogliśmy iść na juwenalia.
Jeszcze tego samego dnia mieliśmy pierwszy mecz Szwecja – Słowacja, który zakończył się wynikiem 3-1. Co ewidentnie nie przeszkadzało Słowakom żeby się świetnie bawić. Atmosfera na Czyżouka Arena (pojemność: 9600) była bardzo pozytywna, zdecydowanie przeważali Słowacy. My niestety dojechaliśmy na halę dopiero w połowie drugiej tercji, po meczu ruszyliśmy na juwenalia, a potem w hostelu imprezowaliśmy do białego rana.
Drugiego dnia ruszyliśmy na zwiedzanie Mińska. O Białorusi można mieć różne zdania, ale przyznać trzeba że stolica prezentuje się naprawdę okazale. Czyste, bardzo zadbane ulice, odnowione, kolorowe budynki, sporo zieleni i bardzo dużo budów. Jeśli ktoś uważa że postkomunistyczne miasto musi być szare to zdecydowanie nie był w Mińsku, mimo że na każdym kroku widać insygnia wcześniejszego ustroju, z pomników straszą twarze komunistów, najważniejsza ulica Mińska nazwana jest imieniem Lenina, a prospektem Dzierżyńskiego nazwano ulicę prowadzącą przez całą stolicę do centrum. Ciężko jest mi powiedzieć jak wygląda miasto na co dzień, bo widać było że wszyscy żyją tam trwającą imprezą hokejową.
Wieczorem wybraliśmy się na główną arenę mistrzostw, czyli do Hali Mińsk (pojemność 15000), gdzie odbywał się mecz Szwajcaria – Kazachstan. Nowoczesna hala robiła naprawdę duże wrażenie, my kibicowaliśmy Kazachstanowi, bo jeszcze w Teheranie obiecaliśmy konsulowi tego kraju że na MŚ będziemy im kibicować, a że słowo droższe o pieniędzy to gardło z Dominikiem zdzieraliśmy. Niestety nasza drużyna przegrała 6 – 2. Po meczu wróciliśmy do hostelu na małą imprezę, a później mieliśmy ruszyć na juwenalia, niestety pogoda się bardzo zepsuła i zmuszeni byliśmy skończyć zabawę w hostelu. Może i lepiej bo na drugi dzień człowiek i tak wstał z bólem głowy.
W drodze powrotnej wstąpiliśmy jeszcze do pięknego zamku w miejscowości Mir z XV w, który wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Który przez większość swojego istnienia należał do rodu Radziwiłłów. Niestety czas nas naglił, więc było to ekspresowe i dalej w drogę.
Ten wyjazd ciężko nazwać wyprawą, wycieczką czy jakąś inną formą turystyki, trochę zwiedzania było, ale przyznam szczerze że tak naprawdę była to głównie dobra zabawa i imprezy. Kiedyś muszę jeszcze poświęcić trochę czasu na Białoruś, bo wiem że jest tam jeszcze sporo ciekawych, historycznych i ważnych dla Polski miejsc.
 |
| Mecz Szwecja – Słowacja |
 |
| Szwajcaria – Kazachstan |
 |
| Hala Mińsk |
 |
| Pomnik Feliksa Dzierżyńskiego |
 |
| Takie straszydła widać często na ulicach Mińska. |
 |
| Żubr – maskotka MŚ. |
 |
| Kolejny pomnik którego w Polsce nie znajdziemy. Lenin na głównej ulicy Mińska – ulicy Lenina. |
 |
| Zamek w Mirze. |