Terroryzm, pustynia, ropa i wojna w zatoce Perskiej. Niebo czarne od dymu palonych Amerykańskich flag, manifestacje przeciwko zachodowi, żołnierze na ulicach, a za miastem uzbrojone bojówki czyhające na zabłąkanych Europejczyków żeby porwać i poćwiartować ich w publicznej telewizji. Na szczęście nie tak to wygląda. Byłem, widziałem i z pełną odpowiedzialnością stwierdzam że Persowie to najfajniejsi ludzie na świecie, a Iran to przyjazny kraj otwarty na podróżników.
Ludzie co kilka metrów Cię pozdrawiają, zagadują, machają i się uśmiechają. Jeśli potrzebujesz jakieś pomocy bądź pewien że ją otrzymasz, a jeśli zapytany człowiek nie jest w stanie pomóc to zrobi wszystko żeby znaleźć kogoś kto będzie w stanie. Nie jeden raz było że wokół nas robiło się zbiegowisko Persów żywiołowo dyskutujących jak nam pomóc. Najczęściej kończyło się jednak na porozumieniu i ktoś nas zawsze wsadził do odpowiedniego autobusu lub zawiózł w miejsce którego szukaliśmy. Piękne w tym kraju jest to że bariera językowa nie istnieje, owszem o polityce czy fizyce nie pogadamy, ale zawsze dojdzie się do consensusu. Kolejną olbrzymią zaletą Persów jest uczciwość, pewnie kilka razy zostałem gdzieś naciągnięty lub oszukany na jakieś drobne, ale nie raz dawałem za dużo pieniędzy kupując coś i kiedy mogłem być łatwym łupem wszystko było w porządku. Nawet gdy w taksówce zostawiłem zakupy (szafran z bazaru z przyprawami) to taksówkarz wrócił pod mój hotel żeby mi oddać zakupy. Ludzie w tym kraju są niesamowici, ciepli, mili i bardzo gościnni, ile razy zaproszono nas na herbatę, poczęstowano przekąską nawet nie zliczę. W Bandar-Abbas poznaliśmy Milada, chłopaka który jest w naszym wieku, zaprosił nas na pyszny obiad i zaoferował nocleg, poznaliśmy jego rodzinę, żonę, rodzinę żony, byliśmy bardzo mile przyjęci. Z Miladem się zaprzyjaźniliśmy i wymieniliśmy kontaktami. W pokoju gdzie spaliśmy spoglądał na nas Sponebob kanciastoporty należący do młodszej siostry Milada, w wieku córki mojej przyjaciółki w Polsce która też go uwielbia. W Teheranie mieliśmy zaprzyjaźnionego taksówkarza który nam również wiele pomógł, zresztą to on nas wsadził w autobus nad zatokę Perską. Mógł bym jeszcze wiele napisać, ale to trzeba przeżyć, a zamknę posta słowami Dominika który był ze mną… „Myślę że Iran nie powinien być białą plamą na mapie żadnego podróżnika.”
 |
| Przylepa która nam bardzo skutecznie umilała podróż do Teheranu, byliśmy dla niego nie lada atrakcją. |
 |
| Pod ambasadą Turkmenistanu w Teheranie, pewien Pers założył moje okulary po czym bardzo chciał żeby mu zrobić zdjęcie. |
 |
| Dominik razem z naszym przyjacielem Miladem pochłania Falafela. |
 |
| Kiedy kupowałem szafran chciałem udokumentować z jakim pietyzmem sprzedawca go warzy i pakuje, lecz on w tym momencie zaczął się bardzo dumnie prężyć do zdjęcia. |
 |
| Po prostu kolejny przyjazny Pers, który sam zaproponował żebyśmy zrobili sobie razem zdjęcie. |
 |
| Ludzie w Iranie są niesamowicie pozytywni, uśmiechnięci i sami pchają się przed obiektyw. |
 |
| Persowie są bardzo towarzyscy, nie potrzeba dużo czasu żebyś znalazł towarzystwo. |