Do wełny z merynosa nie byłem od razu przekonany. Słyszałem że wiele osób chwali sobie ten materiał, bo jest bardzo przewiewny, miły w dotyku i nie przyjmuje brzydkich zapachów. Jednak od innych znajomych słyszałem że bardzo uczula, a skarpety z meryno bardzo dały im popalić. Dlatego długo wahałem się i czekałem na możliwość sprawdzenia tego materiału. Nie jest on tani, a chyba nikt nie lubi wyrzucać pieniędzy w błoto, tym bardziej że jak każdy miłośnik gór mam nigdy nie kończąca się listę zakupów.
Pierwsze zetknięcie tylko zwiększyło uczucie niepewności. Na pierwszy rzut oka koszulka ma ładny wzór z górami na pierwszym planie, a to dobrze. Nikt chyba nie kupi rzeczy która zwyczajnie mu się nie podoba. Jednak kiedy założyłem ją na siebie okazało się że ten ponoć miły w dotyku materiał strasznie gryzie. Pierwsze co pomyślałem, to że mam uczulenie. Chwilę w niej pochodziłem, i na szczęście okazało się że to raczej nie uczulenie, a po prostu taki materiał. Ja należę grupy ludzi których bardzo wszelkie gryzienia denerwują (dlatego wszystkie metki szybko znikają z moich ubrań). W tym momencie pomyślałem że koszulka z wełny merynosa nie jest dla mnie, ale obiecałem produkt sprawdzić więc przecierpię to, najwyżej potem komuś oddam lub zostawię w szafie.
Im dłużej chodziłem w koszulce tym mniej gryzła. Właściwie po pierwszym dniu chodzenia już nie gryzła wcale, a nawet faktycznie była dość miła w dotyku. Hm, może jednak się polubimy?

Dobra już wiemy że koszulka Simonda z wełny merynosa nie gryzie, może na początku trochę, ale trzeba się dotrzeć aby stworzyć zgrany duet. W sumie co ją w takim razie odróżnia od koszulek bawełnianych lub technicznych? W końcu jest ich na rynku cale mnóstwo, też nie gryzą i mają ładne wzory.
Jest lekka i bardzo dobrze oddycha. Oddychalność na takim poziomie to już nie tak oczywista rzecz, a plus duży. Dość szybko schnie, co dla osoby która jak ja obficie się poci jest zbawieniem. Zresztą szybko schnięcie jest plusem w każdej podróży, czy trekkingu gdzie często mamy tylko jedna noc na pranie i wyschnięcie.
Największym jednak plusem jest fakt że koszulka nie chłonie zapachów. Dzięki temu mimo intensywnego użytkowania nie przenosi tak zwanego w reklamach przykrego zapachu. Pozwala nam to w trudniejszych warunkach zostawić sobie trochę komfortu. Zresztą niech pierwszy rzuci kamieniem ten co prosto z trekkingu nie leciał na pociąg lub autobus, a dopiero kiedy usiadł w transporcie zdał sobie sprawę że do najładniej pachnących to on nie należy. Sprawdzałem to, koszulka mimo użytkowania nie śmierdzi! Cały autobus łącznie z kierowcą bił brawo.

Żeby jednak wełna meryno służyła nam jak najdłużej musimy o nią odpowiednio dbać. Jakieś minusy muszą być, a specjalne traktowanie można do nich zaliczyć. Choć pamiętajmy że spora część naszej górskiej garderoby tego wymaga (choćby membrany czy puch). W każdym razie koszulki nie musimy prać często, a jak już to najlepiej ręcznie lub na programie pranie ręczne. Najlepiej też w pełnej pralce żeby zmniejszyć tarcie. Ubrania z merynosa są dość delikatne i lubią się przecierać, dlatego dobrze jest ograniczyć im tą możliwość.
Nakreśliłem wam jak się sprawa ma z wełną meryno. Jeśli chodzi o samą koszulkę Simonda to ma ona wszystkie opisane plusy i minusy. Dodatkowo plusem jest użycie siateczki mesh w newralgicznych miejscach, co pozwala lepiej odprowadzać wilgoć. Odpowiednia długość oraz krój koszulki zapewniają wysoki komfort i swobodę ruchu która tak ważna jest w górach czy skałach.
Kwestię ceny uczciwie pozostawię do prywatnej interpretacji. Dla jednego ta może być nie do przeskoczenia, a dla innego żaden problem. Moja ocena koszulki jest na duży plus i cieszę się że ten produkt trafił do mojej szafy, choć pewnie nie na długo bo zaraz znowu będę chciał ją założyć.
Aha, gdyby jeszcze były plamoodporne, bo pisząc ten tekst w nocnym autokarze w drodze na Ararat w Turcji upaćkałem się czekoladą. 🙁
Link do nowszej wersji opisywanego produktu znajdziecie tutaj i wersja damska tutaj. Nie jest to żadna reklama, czy afiliacja, to zwykły link do produktu.
P.S. Dopisane później. Koszulka się doprała i ogólnie to się zaprzyjaźniliśmy.
P.S.2. Dajcie znać co myślicie o teście koszulki z wełny merynosa firmy Simond i ewentualnych następnych testach, bo zastanawiam się czy interesują was takie posty.
Zobacz również moje górskie posty:
https://www.podrozepanaszpaka.pl/category/gory
Jeśli spodobał Ci się ten post, lubisz zaglądać na mojego bloga i chcesz aby nadal go rozwijał zapraszam do wsparcia mnie przez platformę patronite. Każdy może zostać patronem bloga Podróże Pana Szpaka! Wesprzeć mnie możesz już od 3 zł miesięcznie. Dziękuję!
Podobał Ci się ten post? Masz jakieś pytania na temat wełny merynosa? Używasz tego materiału? Znasz może jeszcze inne ciekawe produkty firmy Simond? Może chcesz się podzielić doświadczeniem? Pozostaw ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga udostępnij dalej niech trafi do większego grona czytelników.

