Nastał czas aby dokończyć cykl o stolicach Pribałtyki. Była Litwa i Wilno, był Tallin w Estonii, a teraz czas na Łotewską Rygę. W moim mniemaniu chyba najbardziej tematycznie zbliżone miasto do byłego ZSRR, bo o ile Wilno i Tallin mają wyglądem z byłym ZSRR nie wiele wspólnego, to Ryga przeszłości i bliskości się nie wyprze, zresztą zobaczycie sami w dalszej części posta. Serdecznie zapraszam.
Do Rygi przyjechaliśmy koło południa. Najpierw postanowiliśmy ruszyć do hostelu który znajdował się kilka kilometrów od centrum. Na szczęście Ryga nie różni się układem od swoich dalszych pobratymców. Schemat ulic jest często bardzo podobny, a główna ulica potrafi się ciągnąć przez całe miasto. Tak było i tym razem, nasz hostel znajdował się przy jednej z takich ulic, ulicy Moskiewskiej. Przypadek? Nie sądzę. Hostel okazał się dość parszywy, ale nie tragiczny, dlatego nie będę go tutaj polecał.
Co tam w tym centrum warto zobaczyć? Trochę tego jest, bo o ile Ryga po za centrum to specyficzny postradziecki obraz, to ścisłe centrum i stare miasto jest pięknie odremontowane. Ma sporo do zaoferowania. Poruszając się wąskimi uliczkami, przy których stoją piękne stare kamienice dotrzemy do Placu Ratuszowego, gdzie znajduje się oczywiście Ratusz czego można się spodziewać po nazwie, Dom Czarnogłowych czyli dawna siedziba cechu kupieckiego, figura Rolanda, a bliżej rzeki znajduje się Politechnika Ryska.
Po drugiej stronie rzeki znajduje się bardzo przyjemny skwerek z punktem widokowym, gdzie można sobie spokojnie usiąść i odpocząć.
Ryga i jej stare miasto ma bardzo dużo klimatu, mnóstwo knajpek, magii wąskich uliczek i starych kamienic.
Jedynymi z najbardziej znanych kamienic są Trzej Bracia, nazwa nawiązuje do Tallińskich Trzech Sióstr. Są to trzy kamienice pochodzące z XV wieku.
Następnym ciekawym miejscem które przypomina o powiązaniach Rygi ze wschodnimi sąsiadami to Cyrk, których mnóstwo można spotkać na wschodzie, a na zachodzie szukać ich na próżno.
Gdy przejdziemy przez bazar w stronę rzeki, dojdziemy do jednego z ciekawszych miejsc Rygi. Są to ponoć dawne spichlerze, które później przekształcono w budynki mieszkalne, a teraz znajduje się tam ostoja Ryskiej kultury. Są tam warsztaty artystyczne, galerie sztuki, restauracje, plac koncertowy i muzeum. Muzeum też jest warte uwagi bo jest to muzeum holokaustu, który na szeroką skalę odbywał się również tutaj. O czym przyznam szczerze wcześniej nie miałem pojęcia. W Polsce mówi się o obozach zagłady znajdujących się na terenach Polski, ale w zasadzie nigdy nie mówi się o obozach w innych częściach Europy, jak choć by o tym w Rydze. Wejście do muzeum jest bezpłatne.
Podobał Ci się ten post? Byłeś w Odessie i chcesz się podzielić wrażeniami? Zostaw po sobie komentarz.
Masz jakieś pytania lub chcesz coś dopowiedzieć? Zostaw po sobie komentarz.
Chcesz pomóc w rozwoju bloga? Udostępnij tego posta dalej, niech trafi do jak najszerszego grona czytelników.


























































































Dasz wiarę, że Bracia nam się pomylili z innymi kamienicami..? Taaa… No nic, mamy po co wracać 😉
W sumie to nie jest to wielka strata ich nie zobaczyć… ale powód żeby wrócić do Rygi zawsze się przyda… :))))
Ryga nie robi jakiegoś fenomenalnego wrażenia, choć niewątpliwie może być miastem ciekawym i intrygującym. Natomiast komiks jest naprawdę super 😉
Moje pierwsze zdjęcie z Rygi jest takie samo jak Twoje tutaj zamieszczone 😉
muszę przyznać, że mnie Ryga trochę rozczarowała i u mnie plasuje się na trzecim miejscu, za Tallinem i Wilnem.
Poza paroma obrazkami z miejsca, tak tu trochę po polsku, bym rzekła. Prawie jak bym tam była:), pozdr, Asia
Całkiem przyjemne miasto, szczególnie komiks w przejściu podziemnym:)
Jak Polska, bardzo mi przypomina Kościerzynę 🙂 Z tych państw byłam tylko w Talinie i starówka mnie urzekła.
nie powala, ale myślę że miałem trochę za mało czasu i chętnie wrócę… 🙂
u mnie chyba jednak nad Wilnem, jakoś fanem tego miasta nie zostałem…
w sumie Łotysze od Polaków się w zasadzie za bardzo nie różnią… 🙂
komiks pierwiej sort 🙂
no Tallin to jednak turystycznie inna liga niż Ryga czy Wilno…
Bardzo fajny klimat i wpis, dzięki! 😉
Grafiki na ścianach są super!