Trzy Stolice Pribałtyki cz 2, czyli podróż w czasie do średniowiecznego Tallina

Dużo się dzieje ostatnio u mnie, kilka rzeczy organizuję, do tego różne wyskoki i wypady, no takie życie oficjalnie bezrobotnego. W każdym razie chciałbym się cofnąć i zabrać was do jednego z turystycznie ciekawszych miast jakie ostatnio miałem okazję odwiedzić. Wracam z cyklem Trzy Stolice Pribałtyki, dzisiaj jedziemy do stolicy Estonii, czyli Tallina. No to myk…
Z Wilna do Tallina, z krótkim postojem w Rydze dostaliśmy się autokarem firmy Simpleexpress. Przejazd trwał około 8h, ale narzekał nie będę, bo autobusem o takie klasie można jeździć.

Na miejscu byliśmy około godziny 19, a zanim dotarliśmy do naszego hostelu zrobiło się już ciemno, całe szczęście że był on w samym ścisłym centrum, więc nie musieliśmy się oddalać bardzo żeby pójść na ciekawy spacer. Na dzisiaj postanowiliśmy poszukać miejsca z widokiem na morze, gdzie będzie można usiąść i coś się napić. Jakiś lokalny trunek na przywitanie z najbardziej na północ wysuniętą stolicą Pribałtyki, a także i całego byłego ZSRR. Na pytanie co się lokalnego napić w Tallinie, odpowiadam… Vana Tallinn, jest to lokalny likier o smaku… hm… ja bym określił jako orzechowo-ziołowy takie połączenie orzechówki i Czeskiej Becherovki, nawet daje rade, na pewno warto spróbować.

Następnego dnia, ruszyliśmy na zwiedzanie Tallina. W zasadzie skupiliśmy się na starym mieście, które jest wpisane w całości na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tallin to piękne średniowieczne miasto, otoczone murami miejskimi, a w środku niskie, pięknie odremontowane kamieniczki, brukowe ulice, kiedy człowiek tak się wpatruje uliczki to zmieniają się one w średniowiecze. Jako miłośnik książek fantasy, bardzo szybko się tam odnalazłem w tym otoczeniu, wyobrażałem sobie że za chwilę do miasta wjedzie podróżny awanturnik w płaszczu z kapturem, za rogiem mijanej kamienicy czai się rzezimieszek, a w karczmie pod ratuszem przygrywa bard. Kto czytał książki fantasy lub grał w gry RPG, od razu poczuje klimat. Zresztą zobaczcie sami…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednym chyba z bardziej genialnych miejsc w Tallinie jest karczma znajdująca się pod ratuszem, o ile nie jestem fanem odwiedzania knajp dla turystów, to tam z miłą chęcią zapłaciłem 7 euro za piwo (siki jak nic), ale klimat zacni czytelnicy był nie do opisania. Karczma jak wyciągnięta z wiedźmina, oświetlenie w postaci świec, wszystko w drewnie, a i jadło zacne… w zasadzie może wybór nie powalał, ale powiem znowu… klimat… Do jedzenia serwowano zupę jakiś bulion warzywny z mięskiem na łyżkę nie ma co liczyć, bo przecież gdzie rycerz by jadł łyżką, kiełbaski na ciepło, paszteciki z dziczyzną, suszone mięso łosia i ogórki kiszone. Wszystko bardzo smaczne.

 

 

 

 

 

Po tak zacnym jadle, można się udać na wieżę ratuszową skąd można podziwiać panoramę miasta Tallin ma co pokazać. Koszt z tego co pamiętam to 2,5 euro, naprawdę warto.

 

 

 

 

 

 

Kiedy już uda nam się wrócić do czasów aktualnych warto zauważyć też inne miejsca, zajrzeć w podwórka, przejść się w pobliże Estońskiego parlamentu, głównej Tallińskiej cerkwi, na plac Wolności czy któryś z licznych punktów widokowych rozmieszczonych w różnych częściach starego miasta.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli myślicie że to już koniec atrakcji Tallina to powiem wam że nie bo jeszcze zostawiłem coś na deser czyli to czego zawsze szukam. Jedno z tych miejsc to tablica upamiętniająca brawurową ucieczkę rozbrojonego pod czas II Wojny Światowej Polskiego okrętu podwodnego ORP „Orzeł”.

 

I wisienka na torcie, bo jak do tej pory nie było w ogóle czuć ducha byłego ZSRR. Będąc w jednej z republik, i nawet nie odczuć tego było by grzechem, na szczęście udało mi się znaleźć relikt zamierzchłych czasów, czyli port olimpijski wybudowany w 1980 roku, a dziś wygląda tak…

 

 

 

 

 

 

 


Zapraszam również do reszty wpisów z Pribałtyki:
Trzy Stolice Pribałtyki cz 1, czyli fotorelacja z „Polskiego” Wilna
Trzy Stolice Pribałtyki cz 3, czyli Ty jesteś Ryga, tak bardzo Ryga…


Niestety nie miałem czasu na więcej, ale wiem że Tallin kryje jeszcze wiele ciekawych miejsc. A wy widzieliście coś ciekawszego? Może macie inne zdanie na temat tego miasta? Może podobał się wam ten wpis? Zapraszam do komentowania i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami.

Comments

  1. No ja się czaję na ten Tallin 😉

  2. fajnymiron says:

    Pozwolę sobie podrzucić do Twojego opisu Tallina mój – http://lifeistravel.eu/wyprawa-motocyklowa-polska-finlandia-cz-3/#more-1827

    pozdrawiam Mirek

  3. Północ i wschód to coś dla Ciebie… 🙂

  4. Proszę bardzo… 🙂

  5. kami says:

    Linnahall najlepsze! Perełka taka, uwielbiam! a i w środku ze zdjęć wygląda jeszcze lepiej tylko ciekawe czy można sie tam jakoś dostać… A i nie wiedziałam w sumie, że na wieżę ratusza można wejść, zacne widoki! Ja płuca wyplułam wdrapując się na wieżę kościoła św. Olafa, ale panorama rozwalała system! szkoda tylko, że pogoda taka se bez szału trochę, ale przynajmniej mniej ludzi było 🙂 niegłupi dość ten Tallinn 🙂

  6. Rany, to jest tak blisko, a ja jeszcze tam nie byłem. Głupi Polski Bus jeździ tam raz dziennie, nie wiem właściwie, na co jeszcze czekam. Dzięki za dodatkową motywację :).

  7. balkanyrudej says:

    Tallin z roku na rok staje się coraz popularniejszym kierunkiem podróży. Może czas się zastanowić nad podróżą w nowym kierunku? 😉

  8. Eva Podolska says:

    Chyba najbardziej spodobała mi się cześć średniowieczna (no i likier orzechowo-ziołowy 🙂 ) Port olimpijski trochę straszy prawdę mówiąc. Taka szkarada w takim fajnym mieście! 😉

  9. No dość niegłupi :PP

    Linnahall naprawdę spoko jest i w klimacie, a w środku jest teraz nocny klub o nazwie "Posejdon"… tak że można tam wejść ale nie wiem czy ty byś chciała :PPP

  10. Naprawdę warto, a chyba najlepiej poświęcić tydzień i zaliczyć wszystkie trzy stolice… 🙂

  11. dobrze jest czasem wyskoczyć w innym kierunku, bo potem kiedy wracamy do swoich celów, to widzimy jeszcze więcej… 🙂

  12. Średniowieczne zawsze spoko :), likier wiadomo też… ale port olimpijski ma właśnie swój klimat jak się tam idzie, niby straszy ale coś w sobie ma… 😉

  13. Cromania pl says:

    Wow, zupelnie inaczej wyobrazalam sobie to miasto! Na Twoich zdjeciach wyglada bardzo ciekawie i klimatycznie! 🙂

  14. kami says:

    o patrz, jak ja byłam ostatnio w Tallinnie 2 lata temu to nie kojarzę tam żadnego nocnego klubu! byłeś 😉 ? dla zobaczenia mega wnętrza może i bym byłą w stanie się poświęcić, chociaż pewnie bolesne doświadczenie by to było 😀

  15. Maria B says:

    o raju, jakie super zdjęcia!!! Oddają klimat tego Starego Miasta.

  16. takie jest… piękne i bardzo klimatyczne, jak ktoś lubi klimat średniowiecza, zamki, rycerzy itp to musi odwiedzić Tallin 🙂

  17. dziękuję ślicznie, cieszę się że się podobają… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *