Karkonosze i Izery w dni cztery

Wyjazd w Izery i Karkonosze to była bardzo spontaniczna decyzja, plan był inny ale rzutem na taśmę zdecydowaliśmy się na przejście tych dwóch pasm górskich. Mieliśmy na to cztery dni, a właściwie to trzy i czwarty dzień na powrót do Wrocławia. W te trzy dni zrobiliśmy pieszo ponad 80 km przemierzając piękne Góry Izerskie (inaczej Izery) i Karkonosze, te drugie to najwyższe pasmo w całych Sudetach z najwyższym Sudeckim szczytem Śnieżką (1 603 m n.p.m.). Idealna trasa na pożegnanie lata.

          Skoro świt wyjechaliśmy pociągiem z Wrocławia do Lubania Śląskiego, skąd kawałek autostopem do Leśnej, a potem autobusem do Świeradowa Zdrój. Zależało nam żeby znaleźć się jak najszybciej na szlaku, bo w końcu po to tutaj przyjechaliśmy. Jeszcze szybkie zakupy i ruszamy. Nasz pierwszy cel to Stóg Izerski (1106 m n.p.m.) na który można wjechać kolejką gondolową, ale nie dla nas uproszczenia, my wdrapujemy się na szczyt o własnych siłach. Jednak czterokilometrowe podejście o przewyższeniu prawie 550m daje nam trochę w kość, tym bardziej że nie zdążyliśmy się przestawić na tryb górski. Pogoda jest piękna, a widoczność ze szczytu fantastyczna, więc szybko zapominamy o litrach wylanego potu. W schronisku robimy krótki postój i delektujemy się widokami.
Widok ze Stogu Izerskiego
Kolejka gondolowa ze Świeradowa Zdroju na Stóg Izerski
          Jednak zaraz trzeba ruszać dalej, nie warto się rozleniwiać, bo czeka nas jeszcze dzisiaj sporo drogi. Plecaki na garb i już wędrujemy dalej, tym razem obieramy kierunek Smrk (1111 m n.p.m.), gdzie po Czeskiej stronie granicy znajduje się wieża widokowa. Szlak tym razem jest wypłaszczony, więc nie stwarza nam żadnych problemów i szybko docieramy na kolejny szczyt, potem na wieżę.
Szlakiem na Smrk
Polskie Izery nadają się idealnie na dłuższe wędrówki.
Widoki z wieży widokowej na Smrku po stronie Czeskiej

 

 

 

 

 

 

I sama wieża na Smrku, skąd roztacza się piękny widok na Izery.
          Krótki postój na sesję zdjęciową i już jesteśmy znowu w trasie. Zgodnie z planem wracamy kawałek do Łącznika, skąd żółtym szlakiem kierujemy się do Chatki Górzystów na legendarne naleśniki, znane w całych Izerach, a nawet w całych Sudetach. Szlak choć bagnisty nie jest wstanie nas zatrzymać, niedługo później docieramy do schroniska. Posiłek nas pokrzepił, ale takie pyszności można by jeść ciągle. Niestety na dzisiaj plan minimum to Schronisko Orle, więc ruszamy w dalszą drogę.

 

 

W oddali widać już Karkonosze, Szrenicę i stację radiowo-telewizyjną przy Śnieżnych Kotłach.
Chata Górzystów na Hali Izerskiej

 

Legendarne naleśniki z Jagodami.
          Ostatni na dziś odcinek mija nam bardzo szybko. Czerwony szlak prowadzi nas malowniczą i płaską drogą do samej Osady Orle, gdzie chcemy spędzić pierwszą noc. Mimo tego że dzisiaj jest czwartek schronisko jest pełne, a nam pozostaje jedynie gleba (dla niewtajemniczonych chodzi o spanie na podłodze). Jesteśmy na to przygotowani i posiadamy własny ekwipunek. Okazuje się że trwa właśnie rajd harcerski i wszystkie okoliczne schroniska są w pełni załadowane harcerzami.
Noc mija spokojnie, w bocznej jadalni za zamkniętymi drzwiami śpi nam się bardzo wygodnie. Prócz naszej dwójki, noc na glebie spędza jeszcze trójka Polaków i dwóch Niemców. Wstajemy wcześnie rano, jemy śniadanie, pijemy kawę, a chwilę po 9 meldujemy się na szlaku. Pierwszy przystanek to Jakuszyce gdzie kupujemy zapasy wody i ruszamy na Szrenicę (1362 m n.p.m.). Dziś pogoda jest równie dobra, choć pojawia się kilka chmur, co właściwie dla nas dobrze wróży bo idąc granią Karkonoszy nie będzie możliwości schowania się przed słońcem. Drugiego dnia, mamy bardzo dobre tempo, widać organizmy przestawiły się na tryb górski. Żegnamy Izery i już zaczynamy Karkonosze. Szrenicę zdobywamy dość szybko, a tam robimy przerwę na posiłek.
Poranek na szlaku.

 

 

 

Szrenica i dwa schroniska.
Na Szrenicy i Na Hali Szrenickiej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

          Rozleniwieni sielską atmosferą odpoczywamy dłuższą chwilę, widoki i pogoda wspaniałe, ale nam trzeba ruszać dalej. Teraz będziemy już szli granią Karkonoszy a po drodze zaliczamy Łabski Szczyt (1472 m n.p.m.), mijamy Śnieżne Kotły i Wielki Szyszak (1509 m n.p.m.), potem meldujemy się na Śmielcu (1424 m n.p.m.), Czeskich Kamieniach (1416 m n.p.m.), Śląskich Kamieniach (1413 m n.p.m.), aż w końcu osiągamy najniższy punkt na naszej drodze czyli Przełęcz Karkonoską (1198 m n.p.m.) i schronisko Odrodzenie. Postanawiamy tutaj spędzić kolejną noc, choć pierwszy plan był aby dotrzeć do Schroniska Dom Śląski. Przez harcerzy znowu czeka nas noc na glebie, ale jesteśmy optymistycznie nastawieni. Życie jednak szybko weryfikuje nasz optymizm, harcerze najpierw mają zajęcia w głównej sali do późna, a potem mają wolne i dość głośno z tego wolnego korzystają, kompletnie nie przejmując się dwoma gościami którzy w kąciku próbują spać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przełęcz Karkonoska.

 

Ze schroniska Odrodzenie.
          To była długa noc, ale znów wstajemy dość wcześnie choć już nie tak wypoczęci jak wczoraj. Śniadanie, kawa i chwilę po 10 meldujemy się na szlaku. Na szlaku melduje się również pierwszy deszcz i mgła, które już nie opuszczają nas do końca dnia. Szlak prowadzi nas najpierw stromo do góry, aby za chwilę przejść w trawers Małego Szyszaka (1435 m n.p.m.) i Smorgoni (1489 m n.p.m.), do Słoneczników i nad Kocioł Wielkiego Stawu. Dalej mijamy w dole Mały Staw i schronisko Samotnia, aż docieramy na Równię pod Śnieżką. Tam już praktycznie po płaskim do samego Domu Śląskiego.
Poranek przed wyjściem na szlak.

 

 

 

W dole schronisko Samotnia.

 

 

          Bez postoju atakujemy od razu najwyższy szczyt Karkonoszy i całych Sudetów. Widoczność jest bardzo kiepska, dlatego wdrapując się na samą górę jesteśmy zaskoczeni kiedy nagle kończy się stromizna, a my jesteśmy na Śnieżce (1603 m n.p.m.). Decydujemy się tylko na krótki postój na złapanie oddechu, uspokojenie szalejącego tętna i kilka zdjęć. Dłuższy postój na posiłek planujemy zrobić w Czeskim schronisku Jelenka, po drodze przyklepując Czarną Kopę (1407 m n.p.m.). Jak jeść w Czechach to oczywiście Czeskie przysmaki, ja decyduję się na smażony ser i kofolę. Po posiłku i odpoczynku kierunek Przełęcz Okraj i tamtejsze schronisko, idziemy najkrótszą drogą omijając Skalny Stół (1281 m n.p.m.), bo przy dzisiejszej widoczności i tak by nic nie było widać.

 

 

          W schronisku na przełęczy Okraj znowu robimy postój tym razem na kawę i herbatę. Niestety w tym czasie zaczyna mocniej padać. Nam jednak pogoda nie straszna, więc zaraz ruszamy w dalszą drogę. Tym razem kierunek Łysocina (1188 m n.p.m.), a stamtąd do schroniska Srebrny Potok. Wszystko byłoby super gdyby nie to że ulewa rozpętała się na dobre, a w tych warunkach pomyliśmy szlak i musieliśmy nadrobić z 8 km. Na szczęście zorientowaliśmy się i udało się wrócić na odpowiedni szlak, by w końcu dotrzeć do upragnionej mety w Srebrnym Potoku w Jarkowicach. Gospodarze okazali się wyjątkowo gościnni, czekał na nas ciepły pokój i miska gorącej zupy pomidorowej. Lepszego przywitania nie mogliśmy sobie wymarzyć. Zmęczeni, zmoknięci i uśmiechnięci mogliśmy wreszcie odpocząć po trzydniowej wędrówce. Następnego dnia wracaliśmy do Kamiennej Góry skąd PKSem do Wrocławia.
Schronisko Srebrny Potok
          Zapraszam również do innych moich postów o górskich wędrówkach lub do postów ze zdobywania Korony Gór Polski.
          Podobał Ci się ten post? Znasz Karkonosze i Izery? Chcesz coś dodać lub zapytać? Pozostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Jeśli chcesz pomóc w rozwoju bloga, udostępnij tego posta dalej niech trafia do jak największej liczby czytelników.

Comments

  1. sd says:

    Witam

    Karkonosze są świetne. Byłem tam 2(3) razy za "dorosłego" bo chodzenia jak miałem 7-8 lat nie liczę 😀 Dwa lata z rzędu obeszliśmy prawie wszystko co się dało z tym, ze bazę wypadową mieliśmy w Szklarskiej.
    Polecam wycieczkę do Harrachova – piechotą/rowerem albo kolejką. Traska obok Mumlanskiego wodospadu jest bardzo fajna – od Karkonoszy wychodzi się bodajże przez Łabski szczyt. Swoją drogą źródło Łaby to świetnie zrobiona miejscówka 🙂 Jak byłem w Bieszczadach przy źródłach Sanu to… nie wiedziałem czy ten ledwo ciurkający strumyczek to już czy nie, krzaczory, miejsce prawie nieoznakowane nie tak jak tam 😀
    Polecam oprócz tego wypad na zamek Chojnik. Można albo podjechać ze Szklarskiej Poręby albo jak my to zrobiliśmy – pójść. Trasa w sumie dosyć odludna bo przez (nie pamiętam dokładnie) 3-4 godziny ludzi uświadczy się mniej niż przy samym (dosyć stromym) podejściu na zamek.
    Izery za to są genialne na rowerowe wycieczki. Jak się nie może/ma swoich to da radę znaleźć wypożyczalnię w miarę tanią z dobrymi rowerami.
    Minus "legendarnych" naleśników w Chatce Górzystów jest taki, że teraz nie ma małych i dużych (3 lata temu jak byłem to duże faktycznie były niemal nie do przejedzenia) są "uniwersalne" czyli chyba małe sądząc po porcji, którą się dostaje. Smak nadal rewelacyjny 😀 Aha i też ważna informacja (zwłaszcza dla osób mających w planie tylko zahaczyć o Chatkę) – wydawane są w terminach od 8-11 i od 17-20. Czyli jak wpadniemy tam w środku zaplanowanej trasy np. o godzinie 14 to jesteśmy w d**e 😛

    Tyle chyba. No i Samotnia 😀 Ech, szkoda, ze nie nocowaliśmy tam tylko obok w Strzesze Akademickiej ale i tak było fanie.

    Pozdrawiam
    Sławek

  2. Anonimowy says:

    Od dziecka chodzę po tych teranach. Nie ma dla mnie lepszego relaxu 🙂

  3. Śnieżka to był mój pierwszy szczyt w życiu jaki zdobyłem. W pierwszej liceum, bo nigdy nie miałem z kim chodzić po górach. Pamiętam jak dziś że pogoda się popsuła i prawie cała klasa została w Domu Śląskim, a my w kilka osób z opiekunem poszliśmy na szczyt. Mimo że wtedy kilkukrotnie wyplułem płuca po drodze, stwierdziłem że jak już wlazłem tak wysoko to dam radę i na szczyt. Takie uparte bydle. Od tamtej pory na śnieżce i w Karkonoszach byłem wiele razy. 🙂

  4. Dziękuję za tak rozbudowany komentarz. 🙂

    Zdecydowanie wolę Szklarską niż Karpacz jak miasto, więc nie dziwię się że tam mieliście bazę wypadową. Do źródeł Sanu muszę kiedyś podejść, ale jakoś póki co trzymam się Polskich gór. Chojnik zwiedzałem jeszcze w podstawówce, teraz jakoś zawsze mi nie po drodze ale gdzieś tam w planach jest :).

    Co do naleśników to już teraz wróciło do normy, jak my byliśmy to mówili że są dostępne cały dzień. I minusem jest cena bo 19 zł to dość sporo, ale raz na jakiś czas można zaszaleć. Rozmiar jest faktycznie jeden, ja bym jeszcze coś zjadł po nich.

    Samotnia jak zwykle piękna, ale ja omijam z daleka, bo niestety traci cały klimat. 🙁

  5. Zdecydowanie potrzebuję gór! 😉

  6. sd says:

    Źródła Sanu są jeszcze w Polsce (choć tuż przy miedzy z Ukrainą). W sumie polecam Bieszczady, choć zrobiły się dosyć tłoczne. O ile na głównych szlakach (np. na Tarnicę czy Połoniny) czasem jest sporo ludzi to do w/w źródeł mało kto chodzi bo to i daleko od Ustrzyk (z 50km) no i gór mniej 🙂 Ale za to pięknie jest tam i dziko. Idąc natrafiliśmy na obgryzioną nogę jakiegoś kopytnego może sarny i małą żmijkę na ścieżce.

  7. Johan81 says:

    Świetna wycieczka i wzorowe rozplanowanie, my mamy zamiar zwiedzić całą południową Polskę w dwa tygodnie.

    Tanie noclegi

  8. Ja też, a przez ciężkie warunki mi teraz wyjazd z grupą w góry wypadł… 🙁

  9. Oh Bieszczady, byłem tylko raz bo z Wrocławia to straszna misja tam dojechać, ale marzę o nich cały czas.

  10. Olka says:

    W Karkonosze zawsze chętnie wracam. Choć są to mało wymagające góry, to lubię sobie po nich pospacerować. Ostatnio zaliczyłam 20-kilometrowy spacer zaczynając i kończąc w Czechach, przechadzając się kawałkiem głównego, karkonoskiego grzbietu. Moja ulubiona trasa to jednak przejście z Karpacza do Szklarskiej, aczkolwiek nie powtórzyłabym jej ponownie w gigantycznym upale, jak to miało miejsce parę lat temu. Ale w 10-11 godzi. udało mi się ją pokonać, z krótkim odpoczynkiem na Śnieżce i przy Śnieżnych Kotłach. Mam do tych gór sentyment i kojarzą mi się z wieloma, miłymi chwilami. Jeśli zaś chodzi o Izery to przeszłam je od Świeradowa do Szklarskiej, jakoś wczesną wiosną, w śniegu i przy oblodzeniu, gubiąc raz dość skutecznie szlak. Do nich mam już mniejszy sentyment, ale też je lubię 😉

  11. Szymon Król says:

    w Karkonoszach byłem… dawno! Miałem 6 lat, ale na Śnieżkę udało się wyjść [z Kopy]. Dzisiaj się śmieję, ale wtedy to było duże wyjście. Ogólnie to dość lubię Sudety, mimo tego, że nie są za wysokie

  12. Gadulec.me says:

    Fajnie, że mamy tam tak blisko z Wrocławia. Góry, piękne widoki, szczególnie teraz jesienią, świeże powietrze. Czego chcieć więcej? 🙂

  13. Malena says:

    Wszystko pięknie fajnie, ale zdjęcie naleśników z jagodami wygrało internety – szczególnie jak post czyta się do porannej kawy ;-).

  14. Jak już się człowiek wdrapie na Główny Grzbiet to faktycznie jest to spacer, ale samo wejście bywa męczące od Okraju (właściwie od Jelenki się zaczyna) lub przez Kocioł Łomniczki na Śnieżkę daje trochę w kość. Jednak oczywiście widoki wynagradzają wszystko. Ja też mam sentyment do Karkonoszy, bo Śnieżka to mój pierwszy w życiu szczyt jaki zdobyłem w liceum jeszcze, teraz nie bywam za często bo tłumy turystów męczą bardzo.

  15. Sudety owszem nie są za wysokie, ale są idealne do długich wędrówek. A samo wejście na Śnieżkę z kompy wciąż dla wielu jest wyzwaniem i nie ma w tym nic śmiesznego. 😉

  16. Tak bliskość to zdecydowany plus. Nie jednokrotnie zdarzało mi się jechać rano i wracać wieczorem, na jednodniową łazęgę, nie zawsze w Karkonosze oczywiście. 😉

  17. Do tej pory czuję ich smak. Taka nagroda po całodziennej łazędze jest naprawdę godna. 🙂

  18. Bardzo ciekawa, obszerna fotorelacja. Uwielbiam góry!

  19. Dziękuję, ja również uwielbiam. Jak tylko wracam, myślę od razu o kolejnych wędrówkach.

  20. […]         Lub do postów z Karkonoszy czy innych gór Polskich.Karkonosze i Izery w dni czteryKorona Gór Polski           P.S. Muszę się przyznać do jednej rzeczy, […]

  21. […] przejścia Głównego Szlaku Sudeckiego, do postów z Karkonoszy, Izerów czy innych gór Polskich.Karkonosze i Izery w dni czteryKorona Gór […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *